,,Wolę być zakochanym palantem,
niż bezuczuciowym dupkiem.
Wolę samemu wybierać i popełniać błędy,
niż dostawać gotowe odpowiedzi.
Wole być sobą, nikim,
Niż wszystkimi we własnej skórze.''
*Perspektywa Edwarda*
To nie możliwe. Nie powinienem mieć jakikolwiek uczuć względem tej Belli. Ona jest tylko moją pacjentką. Nie mogę się w niej zakochać. Ale w takim razie czemu teraz siedzę na szpitalnym krześle i pocieszam ta małą?! Ja pierdole. Co się ze mną dzieje! Jaki ze mnie zrąbany psychopata!
-Edwardzie, idź do Eleny. Ja zajmę się Bells. Tylko zostaw mi leki dla niej.-
-No dobra stary.- poszedłem do pokoju, w którym leżała moja malutka siostrzyczka. Biedactwo. Cierpi przez przyjaciółkę. Heh. Czyli ja kocham czy nienawidzę. Dobra. To teraz nie ważne.
-Ellie?
-Hey brat. Proszę cię. Powiedz mi kim jest ta dziewczyna i czemu płakała? Ktos jej coś zrobił?
-My wszyscy.
-Ja też? Co?
-Ty chyba nic. Raczej wszyscy inni.
-Ale czy ja ja powinnam znać?
-To twoja przyjaciółka...siostra....
-Mam siostrę? To czemu o tobie pamiętam, a o niej nie?
-Bo to dosyć skomplikowane. Wy jesteście siostrami. Nie genetycznie. Jesteście związane duszami. A chyba to jest najważniejsze. Nam ostatnio tego brakowało. Może teraz uda mi się naprawić popełnione błędy.
-Czy ona cierpi?
-Kto?
-Ta dziewczyna.
-A Bells? Z pewnością. Zawołać ją?
-Yhm. Chce ją poznać. Może ją zrozumiem.
-Tylko bądź delikatna. I ostrożna.
-Postaram się.- Zawołałem Issie. Postanowiłem zostawić je same, pomimo że Bella słaniała się na nogach. Wiedziałem, że nie chce litości, a wszelką pomoc właśnie tak odbiera. Po kilkunastu minutach usłyszałem pisk swojej siostry. Wszedłem do jej pokoju z hukiem.
-Co jest El?- Przerażona wskazała głową na okno, gdzie wychylała się zapłakana, ledwo przytomna Bella. Myślałem że trafi mnie szlag. Ta idiotka liczy się tylko ze sobą.Serio. Elena potrzebuje spokoju, ,a ona sie bawi w pokrzywdzoną dziewczynkę. Nie wiedziałem nawet co robię kiedy ściągnąłem ją siłą byłem już całkiem nieświadomy. Zacząłem ją szarpać, a następnie całować. To było niesamowite czuć jej wargi na swoich. Szkoda tylko,że ją zmusiłem. Zauważyłem jej łzy po dobrych dwóch minutach.
-Ja prze..- nie zdążyłem dokończyć, bo dziewczyna zwiała z krzykiem. Dopiero Damon ja przywiózł. Tym razem już nie wróci.
*Perspektywa Jaspera*
Było już późno wieczorem kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Stała w nich roztrzęsiona Bella. Nie wiedziałem co zrobić. Czy opowiedzieć, że miała rację co do Alice? Czy może nawrzeszczeć? Jak tylko podeszła do mnie to zaczęła płakać,a ja jak ten słup soli stałem na progu.
-Dzwoneczku?-spojrzała na mnie zdziwiona. Dawno jej tak nie nazywałem.-Przepraszam za wszystko siostra.
Czasami najbardziej niespodziewane rzeczy, pojawiają sie wtedy kiedy ich nie chcemy.
Życie jest jedną bujdą, ale skoro tak to warto cieszyć się tymi najmniejszymi rzeczami, a nie chcec ciągle więcej.
Wtedy zabierają nam to co ważne, które mogą nas czegoś nauczyć i już nie ma odwrotu.
*******************************&**********
Issie: No więc jest takie coś:) Niezbyt dobre, ale jednak lepsze niż nic. Wiem,że chaotycznie, ale no cóż ja poradzę. Zawsze jak coś pisze to na spontana i tyle. Mam nadzieje,że ktoś skomentuje. Treraz czekamy na duuużo lepszą nn od Selinki;) Buziaki, Issie:*
Selinka: Mój lepszy ? Hahaha ! Z pewnością nie, ale będę się starać by był choć troszkę dobry. Nie wiem, kiedy napiszę, bo mam nawał roboty i weekend raczej cały zawalony. W przyszłym tygodniu mam w dodatku codziennie jakąś klasówkę albo sprawdzian. Rozdział był świetny i strasznie mnie zdziwiło jak Issie to rozwinęło, ale podoba mi się ! Tylko za krótko zważywszy na to jak uwielbiam jak ona pisze.
Zapraszamy na naszego nowego bloga :
You make me feel
Dziękujemy za wszystkie komentarze i czekamy na kolejne.
Buziaki
Selinka :*
piątek, 30 maja 2014
środa, 21 maja 2014
You make me feel
Zapraszam na naszego najnowszego bloga także o Belli i Elenie. Pojawił się tam już prolog. Proszę skomentujcie ! A no i ostatnią notkę z wczoraj pod którą jest tylko jeden ( i wspaniały ) komentarz.
Dziękujemy za wyświetlenia. Zapraszamy na naszego kolejnego bloga, którego piszemy razem.
http://two-broken-soul.blogspot.com/
You make me feel
Dziękujemy za wyświetlenia. Zapraszamy na naszego kolejnego bloga, którego piszemy razem.
http://two-broken-soul.blogspot.com/
You make me feel
wtorek, 20 maja 2014
Rozdział dwudziesty pierwszy
To jest po prostu niesprawiedliwe. Ból powoduje więcej problemów niż miłość jest tego warta. Łapię powietrze, to świetne uczucie, ale wiesz, że i tak boli.
Perspektywa Eleny.
Wszystko mnie bolało. Z każdą sekundą jakby wypływałam ponad powierzchnię wody, niewidzialnej bańki mydlanej i nie byłam już odporna na to co się ze mną dzieje. Nawet właśnie nie wiedziałam co się stało. W głowie powstał mi kompletny mętlik. Wszystkie wspomnienia, myśli mieszały się w jedną wielką kluchę i nie chciały normalnie się pokazać. Dosłownie. Nie wiedziałam nawet jak się nazywam. Nie wiedziałam kim jestem. Wiedziałam jedynie, że boli. Upragniona śmierć nie nadchodzi. Nie miałeś wpływu na to, że przyszedłeś na świat. Nie masz też i wpływu na swoją śmierć. Wszystko by było lepsze od tego okropnego bólu, który rozchodził się po moim ciele od palców nóg do czubka głowy i z powrotem. Byłam obolała, zdrętwiała jak dykta. Nie mogłam wykonać jakiegokolwiek ruchu. Jak przez mgłę słyszałam jedynie jakieś głosy.
-Elena ! - usłyszałam znajomy głos, nie był to ani mój brat, ani nikt z rodziny. Ten głos sprawiał, że miałam dreszcze i serce biło mi ze wzmożoną siłą. Nie potrafiłam rozpoznać do kogo należy. Nagle jakby w środku ciemności zobaczyłam czyjąś postać. Oszalałam i trafiłam do wariatkowa? Albo czyżbym umarła? Czy tak wygląda piekło? Nigdy nie przypuszczałam, że trafie do nieba.Czy piekło polega na tym, że będę tu zupełnie sama i będę wciąż czuła ten dziwny niepokój i strach? Chciałam spróbować krzyknąć, ale z moich ust nie wydobywał się żaden dźwięk, jak w tych koszmarach sennych, w których próbujesz krzyczeć o pomoc i nagle zdajesz sobie sprawę, że to nie możliwe. A może to sen? Zaraz się obudzę. Musiałam zasnąć przed telewizorem, zaraz Edward obudzi mnie albo tata czy mama. Tak, to na pewno tylko dziwny sen. Uszczypnęłam się w rękę i ku mojemu zaskoczeniu nie poczułam niczego. Wbiłam swoje długie i ostre paznokcie w rękę i nic. Nie czuje niczego. Co się ze mną dzieje? Wszystko zaczęło zmieniać się w ciemność. Już nic nie widziałam ani nie czułam.
Perspektywa Stefana
Bezradność to jedyne co czułem siedząc tak przy niej. Mojej ukochanej zawsze z uśmiechem na twarzy. To ona zawsze była ta silna. Zawsze była, jest i będzie moją Eleną choćby nie wiem co. Zalany łzami musiałem siedzieć parę metrów dalej w rogu pomieszczenia, kiedy lekarze zaczęli ją reanimować. To niemożliwe by popełniła próbę samobójczą ! Niby z jakiego powodu ? Przecież by mi powiedziała prawda ? A jak nie mnie to .......Belli.....ale przecież to Elena ostatnio się troszczyła tylko o nią. Nie chciała by ona się zamartwiała. Może moja dziewczyna też wcale nie była taka silna ? Przecież to widziałem, ale nie widziałem, że aż do tego stopnia.......
-Dostała arytmii. - usłyszałem głos jednego z lekarzy
-Biedna dziewczyna co musiała przejść. - wyszła jedna z sali, a ja zaszlochałem cicho.
-Ma przecież niedowagę, trzeba sprawdzić czy nie ma żadnych zaburzeń odżywiania...- usłyszałem jedną z pielęgniarek
-Jakich niby ?! - spytałem głośno, podniosłem głowę do góry. Nie wstydziłem się swoich łez.
-Anoreksja, bulimia czy anemia. - powiedziała krzywiąc się nieco
-Przecież ona....
-Nie możemy niczego wykluczyć. Trzeba wszystko zbadać. Dziś miała śmierć kliniczną. Nie wiemy co może być jutro. - wyleciałem szybko z tej sali. Nie mogłem tego wytrzymać. Osunąłem się po ścianie z płaczem na podłogę. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i szybko wykręciłem numer do Damona.
-Halo ? - usłyszałem po drugiej stronie
-Gdzie jesteś ? - spytałem zachrypniętym głosem
-W Forks. Właśnie biorę Issie z powrotem. - powiedział
-Jak ty tego dokonałeś ? - spytałem szybko
-Zemdlała. Proste. Co z Eleną ? - w moich oczach zebrały się łzy
-Przyjedź z Issie. Może choć ona tu coś pomoże.......- szepnąłem
-Powiedz mi do cholery co się stało ! - słyszałem jak wyprzedził jakiś samochód z zawrotną prędkością
-Lepiej zwolnij tylko. - usłyszałem jak powoli zwalniał - Elena miała dziś śmierć kliniczną. Może nie przeżyć dzisiejszej nocy......
Perspektywa Eleny
Z trudem udało mi się podnieść powieki i zobaczyłam, że jakiś chłopak się nade mną nachyla i płaczę. Jego twarz pokryta była łzami. Po drugiej stronie dostrzegłam jakąś dziewczynę. Była blada i wyglądała jak wstanie katatonii. Łzy spływały jej po policzkach i wpatrzona była w martwy punkt, a po jej obu stronach siedziało jeszcze dwóch chłopaków. W jednym z nich rozpoznałam mojego brata Edwarda. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Byłam w szpitalu. Co do cholery mi się stało? Chciałam powiedzieć coś, ale okazało się, że w gardle mam rurkę. Chłopak nachylił się nade mną:
-Ell, słyszysz mnie ? - nie miałam pojęcia skąd on zna moje imię. Pokiwałam głową, aby dać znać, że go rozumiem. Z jego twarzy wciąż nie schodził strach i smutek. Czemu nikt nie może mi powiedzieć co mi się stało? Starałam się wyciągnąć z gardła tą rurkę, ale pielęgniarka mi przeszkodziła.
- Nie ruszaj się, wyjmiemy Ci ją za chwilę jak tylko twój stan się ustabilizuje – powiedziała uśmiechając się nieśmiało. Pogłaskała mnie po włosach tak jak zwykle robiła to moja mama. Lekarze kręcili się wokół mojego łóżka tych dwóch nieznanych mi chłopaków. Dziewczyna wciąż siedziała nieruchomo. Jakiś lekarz siedział przy niej i starał się z nią porozumieć, ale to nie przynosiło efektu. Spojrzałam porozumiewawczo w stronę pielęgniarki i chyba zrozumiała, że nie wiem co się dzieje.
-Miałaś próbę samobójczą. Twoje serce stanęło parę godzin oraz kilkanaście minut temu , reanimowaliśmy Cię – próba samobójcza ?! Ja ?! To przecież nonsens ! Po co ja bym miała.......Pielęgniarka szepnęła coś do lekarza i ten podszedł do mnie.
- Wyjmiemy Ci już tę rurkę, jak będę ją wyciągać proszę odkaszlnij – zaczął tłumaczyć mi to. Szybkim ruchem pozbył się z mojego gardła rurki, zaczęłam kaszleć. Pielęgniarka podała mi wodę, upiłam łyka.
-Jest pani pewna, że to o mnie chodzi ? - spytałam zachrypniętym głosem. Dziewczyna jakby oprzytomniała i teraz wlepiła swój wzrok we mnie. Podbiegła do mnie i rzuciła się na moje łóżko z płaczem.
- Nie rób mi tego więcej… - wyszeptała przez łzy, zaczęłam gładzić ją po włosach.
- Co mi się stało? – zwróciłam się z tym pytaniem w stronę lekarza, który właśnie wpisywał coś do mojej karty. Nie miałam pojęcia kim ona jest, jednak czułam do niej jakąś więź.
- Dostałaś arytmii twoje serce po prostu stanęło. Musiałaś być w tamtej chwili pod wpływem dużego stresu – przerwał na chwilę i popatrzył na mnie z politowaniem – Musimy unormować twój stan, ale przy odpowiednich lekach nie powinno się to powtórzyć.
-To wszystko moja wina. - szepnęła dziewczyna, a ja miałam coraz większy mętlik w głowie
-Edward. - powiedziałam cicho do brata, a ten podszedł do mnie i złapał mnie za rękę.
-Jak się czujesz siostra ?
-Beznadziejnie. - odparłam i pokazałam wzrokiem na dziewczynę, która wciąż jakby sparaliżowana przytulała się do mnie szepcząc coś pod nosem jak mantrę.
-Issie daj jej odpocząć. - nie znam jej......czemu moja pamięć sięga 14 roku życia ? Przecież już po samym wyglądzie mojego brata widzę, że nie ma on już 18 lat do cholery !
-Coś cię boli ? - nawet nie zauważyłam, kiedy do sali wszedł ten sam chłopak co był przy mnie. Był ubrany w jakiś zielony fartuch lekarski. Issie...bo tak ponoć miała na imię usiadła z boku patrząc w podłogę i cicho płacząc tak jakby nikt tego nie widział. Chyba tak tylko myślała. To było dla mnie dziwne. Znałam z nich wszystkich tylko Edwarda !
-Głowa. Czy ktoś był jeszcze ranny, doktorze ? - co za idiotka przecież to była próba samobójcza, a nie wypadek ! Chłopak spojrzał w stronę pielęgniarki i tych chłopaków, a dziewczyna podniosła szybko głowę do góry obserwując mnie
- Wiesz, kim jestem prawda ? - spytał chłopak nachylając się na moim łóżkiem
-Tak...- szepnęłam
-To dobrze. - uśmiechnął się
-Jesteś moim doktorem. - powiedziałam patrząc na niego, kiedy ten spochmurniał i nie wiedział co powiedzieć. Wszystkich jakby równocześnie zamurowało. - Żartujesz tak, Elena ?
-Czemu ? To mi się wmawia, że miałam próbę samobójczą ! - wszyscy wybiegli stąd szybko. Nawet nie potrafiłam tego tak szybko zrejestrować. Za tym chłopakiem pobiegła i reszta. Co prawda ta Issie wcale nie pobiegła, a została ciągnięta przez szatyna.
-Nie pamięta mnie ! - usłyszałam krzyk chyba tego chłopaka. Ja ? O mnie chodzi ? Nie potrafiłam już racjonalnie myśleć.....
-Z czasem jej pamięć wróci...- usłyszałam jeszcze zanim zamknęłam oczy. Moje powieki robiły się coraz cięższe. Usłyszałam pikanie jakiejś maszyny po czym znów jakby osunęłam się w moją upragnioną nicość.
Selinka : Kurde pierwszy raz w życiu mój rozdział mi się podoba ! Czy wy to rozumiecie ?! Coś niebywałego ! No co prawda nie jest taki dobry jak Issie ( i siedź cicho, bo ja zawsze mam rację ! ) . Coraz więcej pomysłów mam na tego bloga, tak jak i Issie więc.......no trochę mnie przynajmniej martwi, że tak o wiele mniej ludzi w ogóle to komentuje i czyta. Zaniżyły nam się wyświetlenia oj zaniżyły. No, ale trudno. Mam nadzieję, że choć rozdział się podoba, bo piszę go zamiast się uczyć na klasówki, a jeszcze jadę na wycieczkę więc.....brak czasu ! Ok to czekamy na komy i dziękujemy za poprzednie.
Buziaki
Selinka :*
Issie :Więc tak...siostrzyczko no nieźle....zajebiście...ehh....twoje zawsze są lepsze( HA! a no zobacz, ja też mam czasem racje ;)) Nom mi też z tego powodu przykro i nie wiem kiedy dodam, bo troche nie wyrabiam, ale powoli wszystko ogarnę. Hihi, Selly udanej wycieczki tylko wracaj szybko, bo mamy zaplanować kolejny blog i będę tęsknic. A no i czekamy na komy i proszę by było ich więcej choć pod rozdziałami Selinki, bo są cudne;)
Perspektywa Eleny.
Wszystko mnie bolało. Z każdą sekundą jakby wypływałam ponad powierzchnię wody, niewidzialnej bańki mydlanej i nie byłam już odporna na to co się ze mną dzieje. Nawet właśnie nie wiedziałam co się stało. W głowie powstał mi kompletny mętlik. Wszystkie wspomnienia, myśli mieszały się w jedną wielką kluchę i nie chciały normalnie się pokazać. Dosłownie. Nie wiedziałam nawet jak się nazywam. Nie wiedziałam kim jestem. Wiedziałam jedynie, że boli. Upragniona śmierć nie nadchodzi. Nie miałeś wpływu na to, że przyszedłeś na świat. Nie masz też i wpływu na swoją śmierć. Wszystko by było lepsze od tego okropnego bólu, który rozchodził się po moim ciele od palców nóg do czubka głowy i z powrotem. Byłam obolała, zdrętwiała jak dykta. Nie mogłam wykonać jakiegokolwiek ruchu. Jak przez mgłę słyszałam jedynie jakieś głosy.
-Elena ! - usłyszałam znajomy głos, nie był to ani mój brat, ani nikt z rodziny. Ten głos sprawiał, że miałam dreszcze i serce biło mi ze wzmożoną siłą. Nie potrafiłam rozpoznać do kogo należy. Nagle jakby w środku ciemności zobaczyłam czyjąś postać. Oszalałam i trafiłam do wariatkowa? Albo czyżbym umarła? Czy tak wygląda piekło? Nigdy nie przypuszczałam, że trafie do nieba.Czy piekło polega na tym, że będę tu zupełnie sama i będę wciąż czuła ten dziwny niepokój i strach? Chciałam spróbować krzyknąć, ale z moich ust nie wydobywał się żaden dźwięk, jak w tych koszmarach sennych, w których próbujesz krzyczeć o pomoc i nagle zdajesz sobie sprawę, że to nie możliwe. A może to sen? Zaraz się obudzę. Musiałam zasnąć przed telewizorem, zaraz Edward obudzi mnie albo tata czy mama. Tak, to na pewno tylko dziwny sen. Uszczypnęłam się w rękę i ku mojemu zaskoczeniu nie poczułam niczego. Wbiłam swoje długie i ostre paznokcie w rękę i nic. Nie czuje niczego. Co się ze mną dzieje? Wszystko zaczęło zmieniać się w ciemność. Już nic nie widziałam ani nie czułam.
Perspektywa Stefana
Bezradność to jedyne co czułem siedząc tak przy niej. Mojej ukochanej zawsze z uśmiechem na twarzy. To ona zawsze była ta silna. Zawsze była, jest i będzie moją Eleną choćby nie wiem co. Zalany łzami musiałem siedzieć parę metrów dalej w rogu pomieszczenia, kiedy lekarze zaczęli ją reanimować. To niemożliwe by popełniła próbę samobójczą ! Niby z jakiego powodu ? Przecież by mi powiedziała prawda ? A jak nie mnie to .......Belli.....ale przecież to Elena ostatnio się troszczyła tylko o nią. Nie chciała by ona się zamartwiała. Może moja dziewczyna też wcale nie była taka silna ? Przecież to widziałem, ale nie widziałem, że aż do tego stopnia.......
-Dostała arytmii. - usłyszałem głos jednego z lekarzy
-Biedna dziewczyna co musiała przejść. - wyszła jedna z sali, a ja zaszlochałem cicho.
-Ma przecież niedowagę, trzeba sprawdzić czy nie ma żadnych zaburzeń odżywiania...- usłyszałem jedną z pielęgniarek
-Jakich niby ?! - spytałem głośno, podniosłem głowę do góry. Nie wstydziłem się swoich łez.
-Anoreksja, bulimia czy anemia. - powiedziała krzywiąc się nieco
-Przecież ona....
-Nie możemy niczego wykluczyć. Trzeba wszystko zbadać. Dziś miała śmierć kliniczną. Nie wiemy co może być jutro. - wyleciałem szybko z tej sali. Nie mogłem tego wytrzymać. Osunąłem się po ścianie z płaczem na podłogę. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i szybko wykręciłem numer do Damona.
-Halo ? - usłyszałem po drugiej stronie
-Gdzie jesteś ? - spytałem zachrypniętym głosem
-W Forks. Właśnie biorę Issie z powrotem. - powiedział
-Jak ty tego dokonałeś ? - spytałem szybko
-Zemdlała. Proste. Co z Eleną ? - w moich oczach zebrały się łzy
-Przyjedź z Issie. Może choć ona tu coś pomoże.......- szepnąłem
-Powiedz mi do cholery co się stało ! - słyszałem jak wyprzedził jakiś samochód z zawrotną prędkością
-Lepiej zwolnij tylko. - usłyszałem jak powoli zwalniał - Elena miała dziś śmierć kliniczną. Może nie przeżyć dzisiejszej nocy......
Perspektywa Eleny
Z trudem udało mi się podnieść powieki i zobaczyłam, że jakiś chłopak się nade mną nachyla i płaczę. Jego twarz pokryta była łzami. Po drugiej stronie dostrzegłam jakąś dziewczynę. Była blada i wyglądała jak wstanie katatonii. Łzy spływały jej po policzkach i wpatrzona była w martwy punkt, a po jej obu stronach siedziało jeszcze dwóch chłopaków. W jednym z nich rozpoznałam mojego brata Edwarda. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Byłam w szpitalu. Co do cholery mi się stało? Chciałam powiedzieć coś, ale okazało się, że w gardle mam rurkę. Chłopak nachylił się nade mną:
-Ell, słyszysz mnie ? - nie miałam pojęcia skąd on zna moje imię. Pokiwałam głową, aby dać znać, że go rozumiem. Z jego twarzy wciąż nie schodził strach i smutek. Czemu nikt nie może mi powiedzieć co mi się stało? Starałam się wyciągnąć z gardła tą rurkę, ale pielęgniarka mi przeszkodziła.
- Nie ruszaj się, wyjmiemy Ci ją za chwilę jak tylko twój stan się ustabilizuje – powiedziała uśmiechając się nieśmiało. Pogłaskała mnie po włosach tak jak zwykle robiła to moja mama. Lekarze kręcili się wokół mojego łóżka tych dwóch nieznanych mi chłopaków. Dziewczyna wciąż siedziała nieruchomo. Jakiś lekarz siedział przy niej i starał się z nią porozumieć, ale to nie przynosiło efektu. Spojrzałam porozumiewawczo w stronę pielęgniarki i chyba zrozumiała, że nie wiem co się dzieje.
-Miałaś próbę samobójczą. Twoje serce stanęło parę godzin oraz kilkanaście minut temu , reanimowaliśmy Cię – próba samobójcza ?! Ja ?! To przecież nonsens ! Po co ja bym miała.......Pielęgniarka szepnęła coś do lekarza i ten podszedł do mnie.
- Wyjmiemy Ci już tę rurkę, jak będę ją wyciągać proszę odkaszlnij – zaczął tłumaczyć mi to. Szybkim ruchem pozbył się z mojego gardła rurki, zaczęłam kaszleć. Pielęgniarka podała mi wodę, upiłam łyka.
-Jest pani pewna, że to o mnie chodzi ? - spytałam zachrypniętym głosem. Dziewczyna jakby oprzytomniała i teraz wlepiła swój wzrok we mnie. Podbiegła do mnie i rzuciła się na moje łóżko z płaczem.
- Nie rób mi tego więcej… - wyszeptała przez łzy, zaczęłam gładzić ją po włosach.
- Co mi się stało? – zwróciłam się z tym pytaniem w stronę lekarza, który właśnie wpisywał coś do mojej karty. Nie miałam pojęcia kim ona jest, jednak czułam do niej jakąś więź.
- Dostałaś arytmii twoje serce po prostu stanęło. Musiałaś być w tamtej chwili pod wpływem dużego stresu – przerwał na chwilę i popatrzył na mnie z politowaniem – Musimy unormować twój stan, ale przy odpowiednich lekach nie powinno się to powtórzyć.
-To wszystko moja wina. - szepnęła dziewczyna, a ja miałam coraz większy mętlik w głowie
-Edward. - powiedziałam cicho do brata, a ten podszedł do mnie i złapał mnie za rękę.
-Jak się czujesz siostra ?
-Beznadziejnie. - odparłam i pokazałam wzrokiem na dziewczynę, która wciąż jakby sparaliżowana przytulała się do mnie szepcząc coś pod nosem jak mantrę.
-Issie daj jej odpocząć. - nie znam jej......czemu moja pamięć sięga 14 roku życia ? Przecież już po samym wyglądzie mojego brata widzę, że nie ma on już 18 lat do cholery !
-Coś cię boli ? - nawet nie zauważyłam, kiedy do sali wszedł ten sam chłopak co był przy mnie. Był ubrany w jakiś zielony fartuch lekarski. Issie...bo tak ponoć miała na imię usiadła z boku patrząc w podłogę i cicho płacząc tak jakby nikt tego nie widział. Chyba tak tylko myślała. To było dla mnie dziwne. Znałam z nich wszystkich tylko Edwarda !
-Głowa. Czy ktoś był jeszcze ranny, doktorze ? - co za idiotka przecież to była próba samobójcza, a nie wypadek ! Chłopak spojrzał w stronę pielęgniarki i tych chłopaków, a dziewczyna podniosła szybko głowę do góry obserwując mnie
- Wiesz, kim jestem prawda ? - spytał chłopak nachylając się na moim łóżkiem
-Tak...- szepnęłam
-To dobrze. - uśmiechnął się
-Jesteś moim doktorem. - powiedziałam patrząc na niego, kiedy ten spochmurniał i nie wiedział co powiedzieć. Wszystkich jakby równocześnie zamurowało. - Żartujesz tak, Elena ?
-Czemu ? To mi się wmawia, że miałam próbę samobójczą ! - wszyscy wybiegli stąd szybko. Nawet nie potrafiłam tego tak szybko zrejestrować. Za tym chłopakiem pobiegła i reszta. Co prawda ta Issie wcale nie pobiegła, a została ciągnięta przez szatyna.
-Nie pamięta mnie ! - usłyszałam krzyk chyba tego chłopaka. Ja ? O mnie chodzi ? Nie potrafiłam już racjonalnie myśleć.....
-Z czasem jej pamięć wróci...- usłyszałam jeszcze zanim zamknęłam oczy. Moje powieki robiły się coraz cięższe. Usłyszałam pikanie jakiejś maszyny po czym znów jakby osunęłam się w moją upragnioną nicość.
Selinka : Kurde pierwszy raz w życiu mój rozdział mi się podoba ! Czy wy to rozumiecie ?! Coś niebywałego ! No co prawda nie jest taki dobry jak Issie ( i siedź cicho, bo ja zawsze mam rację ! ) . Coraz więcej pomysłów mam na tego bloga, tak jak i Issie więc.......no trochę mnie przynajmniej martwi, że tak o wiele mniej ludzi w ogóle to komentuje i czyta. Zaniżyły nam się wyświetlenia oj zaniżyły. No, ale trudno. Mam nadzieję, że choć rozdział się podoba, bo piszę go zamiast się uczyć na klasówki, a jeszcze jadę na wycieczkę więc.....brak czasu ! Ok to czekamy na komy i dziękujemy za poprzednie.
Buziaki
Selinka :*
Issie :Więc tak...siostrzyczko no nieźle....zajebiście...ehh....twoje zawsze są lepsze( HA! a no zobacz, ja też mam czasem racje ;)) Nom mi też z tego powodu przykro i nie wiem kiedy dodam, bo troche nie wyrabiam, ale powoli wszystko ogarnę. Hihi, Selly udanej wycieczki tylko wracaj szybko, bo mamy zaplanować kolejny blog i będę tęsknic. A no i czekamy na komy i proszę by było ich więcej choć pod rozdziałami Selinki, bo są cudne;)
sobota, 17 maja 2014
Rozdział dwudziesty
Czuję się tak tragicznie.
Duszona przez wszystkie dziecięce lęki.
Porażona przez ból..
Samotna zrobić Granic Możliwości.
W Sumie:
Mam dosyć do potęgi.
* Perspektywa Damona *
Kiedy Stefano przyszedł ze....moment....no tym rudym, nie wiedziałem co zrobić. Issie kiedy się dowiedziała o Elenie jeszcze bardziej pogrążyła się sama w sobie. Nie odezwała się, siedziała na parapecie, a nogami lekko wymachiwała w powietrze. Stałem na wszelki wypadek obok niej jakby przyszło jej coś głupiego do głowy. Stefano powoli zaczął mnie irytować tym swoim spojrzeniem w jej stronę.
-Możesz przestać się na nią gapić jak na węża w cyrku?!- zapytałem już wkurzony.
-Wyluzuj! Gdybyś wiedział co ona wyrabia...
-Ty Ruda Wiewióro to nie jej wina! za moment podpale ci te twoje rude kłaki i się nauczysz!
-one są specjalne! I nie rude tylko miedziane!
-A ja jestem siwy!
-Cholera Issie! Zwariowałaś?!- Ups. Debil. Imbecyl! jaki ze mnie idiota. Kłócę się o kolor włosów tego voldemorta, a ciężko mi zauważyć, że Iss stoi na parapecie, a do cholery nie ma nawet siły. W wampirzym tempie dobiegłem do niej i zdjąłem ją z tego idiotycznego miejsca. No nie jestem wampirem,ale szybki jestem i w szkole tak na mnie kiedyś mówili więc....Okay.Nie zbaczając z tematu.Na wszelki wypadek pozamykałem wszystkie okna. Czemu on jej nie ściągnie?! No okay...Może trochę się trzęsie, ale tylko tyle. I wtedy właśnie naskoczył na mnie Stefcio.
-Ty debilu! Jakim cudem ty ją możesz dotykać?
-Yyy...no normalnie. łapie ja za rączkę czy tule i tyle. A o co ci biega?
-Nie ważne. To ona ma ci powiedzieć. Powinniśmy się zbierać.
-Sweety kitty zbieramy się.-Kiedy podeszła do mnie zapytałem:
-Na pewno chcesz iść?- pokiwała głową. Z pewnością jej tego nie wybije z głowy. Pozostaje mi tylko ja wspierać. Zasługuje na to choćby zaprzeczała w nieskończoność.
*PERSPEKTYWA BELLI*
Wiem,że Elena...że ona przeze mnie....Nie wierze....To jest okropne. Zabiłabym swoją jedyną przyjaciółkę. Chciałam poczuć ostrze na swojej skórze...Ale nie mogłam. Za dużo osób się kręci w okół mnie. Ostatnio z Elena gorzej się dogadywałam. Jestem idiotką. Ona cierpiała, a jestem taska głupia i udaje,że mam takie wieeelkie problemy. Kiedy weszliśmy do jej sali ona była nieprzytomna. Cholera!Przydałaby się spluwa. Moja biedna siostrzyczka leży nie przytomna, a ja nie mam pojęcia jak jej pomóc.
-Czy ona...?
-Nie. Nic jej nie będzie. Jest silna Bello nie ma czym się martwic.
-Ale jak to si ę stało?
-Prawdopodobnie próba samobójcza.
-Ja pierdole. To wszystko przeze mnie. Jestem do niczego.- i wtedy podszedł do mnie Damon.
-Nie przez ciebie. Jesteś wspaniała, ale tego nie dostrzegasz. Trzeba zdecydowanie popracować nad twoją samooceną księżniczko.
-Taa...mam za wysoką. Wiem.
-Twoja samoocena to dno.
-Czemu mi pomagasz?
-Bello....Zakochałam się w tobie.
-Słucham?! Ty głupi jesteś?!
-Byc może jestem zakochanym głupcem..
-Przecież kochałeś Elene! To o nią pytałeś!
-Bo chciałem nawiązać z tobą jakiś kontakt.
-Nawet mnie nie znasz...
-Ale marze by poznać.
-Debil.
-Ignorantka.
-Ehh...Wychodzę.
-Zostań.
-Nie dziękuje. Nara. Wracam do Forks. Powiedzcie Elenie,że ja kocham i tęsknię. -Trzasnęłam drzwiami. To za dużo ja na jeden dzień. Zdecydowanie wracam do siebie i mojego świata, gdzie wszyscy mają mnie w dupie, am ja robię co chce. Przynajmniej jej nie zniszczę.
********************************************************************************
Issie:A więc witam po tej dłuuuuugiej nieobecności. Heh. Wiem,że notka nie jest zbyt dobra, ale na prawdę nie miałam nawet jak wcześniej zacząć i to był trzeci projekt. Mam nadzieje,że ujdzie i proszę o szczere opinie.
Selinka: Mi jak zawsze się podoba, bo twoje rozdziały są lepsze od moich. Postaram się szybko napisać NN. Teraz ja muszę coś nabazgrać hmm.......no zobaczymy. Czekamy na komy.
Buziaki
Selinka :*
Duszona przez wszystkie dziecięce lęki.
Porażona przez ból..
Samotna zrobić Granic Możliwości.
W Sumie:
Mam dosyć do potęgi.
* Perspektywa Damona *
Kiedy Stefano przyszedł ze....moment....no tym rudym, nie wiedziałem co zrobić. Issie kiedy się dowiedziała o Elenie jeszcze bardziej pogrążyła się sama w sobie. Nie odezwała się, siedziała na parapecie, a nogami lekko wymachiwała w powietrze. Stałem na wszelki wypadek obok niej jakby przyszło jej coś głupiego do głowy. Stefano powoli zaczął mnie irytować tym swoim spojrzeniem w jej stronę.
-Możesz przestać się na nią gapić jak na węża w cyrku?!- zapytałem już wkurzony.
-Wyluzuj! Gdybyś wiedział co ona wyrabia...
-Ty Ruda Wiewióro to nie jej wina! za moment podpale ci te twoje rude kłaki i się nauczysz!
-one są specjalne! I nie rude tylko miedziane!
-A ja jestem siwy!
-Cholera Issie! Zwariowałaś?!- Ups. Debil. Imbecyl! jaki ze mnie idiota. Kłócę się o kolor włosów tego voldemorta, a ciężko mi zauważyć, że Iss stoi na parapecie, a do cholery nie ma nawet siły. W wampirzym tempie dobiegłem do niej i zdjąłem ją z tego idiotycznego miejsca. No nie jestem wampirem,ale szybki jestem i w szkole tak na mnie kiedyś mówili więc....Okay.Nie zbaczając z tematu.Na wszelki wypadek pozamykałem wszystkie okna. Czemu on jej nie ściągnie?! No okay...Może trochę się trzęsie, ale tylko tyle. I wtedy właśnie naskoczył na mnie Stefcio.
-Ty debilu! Jakim cudem ty ją możesz dotykać?
-Yyy...no normalnie. łapie ja za rączkę czy tule i tyle. A o co ci biega?
-Nie ważne. To ona ma ci powiedzieć. Powinniśmy się zbierać.
-Sweety kitty zbieramy się.-Kiedy podeszła do mnie zapytałem:
-Na pewno chcesz iść?- pokiwała głową. Z pewnością jej tego nie wybije z głowy. Pozostaje mi tylko ja wspierać. Zasługuje na to choćby zaprzeczała w nieskończoność.
*PERSPEKTYWA BELLI*
Wiem,że Elena...że ona przeze mnie....Nie wierze....To jest okropne. Zabiłabym swoją jedyną przyjaciółkę. Chciałam poczuć ostrze na swojej skórze...Ale nie mogłam. Za dużo osób się kręci w okół mnie. Ostatnio z Elena gorzej się dogadywałam. Jestem idiotką. Ona cierpiała, a jestem taska głupia i udaje,że mam takie wieeelkie problemy. Kiedy weszliśmy do jej sali ona była nieprzytomna. Cholera!Przydałaby się spluwa. Moja biedna siostrzyczka leży nie przytomna, a ja nie mam pojęcia jak jej pomóc.
-Czy ona...?
-Nie. Nic jej nie będzie. Jest silna Bello nie ma czym się martwic.
-Ale jak to si ę stało?
-Prawdopodobnie próba samobójcza.
-Ja pierdole. To wszystko przeze mnie. Jestem do niczego.- i wtedy podszedł do mnie Damon.
-Nie przez ciebie. Jesteś wspaniała, ale tego nie dostrzegasz. Trzeba zdecydowanie popracować nad twoją samooceną księżniczko.
-Taa...mam za wysoką. Wiem.
-Twoja samoocena to dno.
-Czemu mi pomagasz?
-Bello....Zakochałam się w tobie.
-Słucham?! Ty głupi jesteś?!
-Byc może jestem zakochanym głupcem..
-Przecież kochałeś Elene! To o nią pytałeś!
-Bo chciałem nawiązać z tobą jakiś kontakt.
-Nawet mnie nie znasz...
-Ale marze by poznać.
-Debil.
-Ignorantka.
-Ehh...Wychodzę.
-Zostań.
-Nie dziękuje. Nara. Wracam do Forks. Powiedzcie Elenie,że ja kocham i tęsknię. -Trzasnęłam drzwiami. To za dużo ja na jeden dzień. Zdecydowanie wracam do siebie i mojego świata, gdzie wszyscy mają mnie w dupie, am ja robię co chce. Przynajmniej jej nie zniszczę.
********************************************************************************
Issie:A więc witam po tej dłuuuuugiej nieobecności. Heh. Wiem,że notka nie jest zbyt dobra, ale na prawdę nie miałam nawet jak wcześniej zacząć i to był trzeci projekt. Mam nadzieje,że ujdzie i proszę o szczere opinie.
Selinka: Mi jak zawsze się podoba, bo twoje rozdziały są lepsze od moich. Postaram się szybko napisać NN. Teraz ja muszę coś nabazgrać hmm.......no zobaczymy. Czekamy na komy.
Buziaki
Selinka :*
środa, 14 maja 2014
One & The Same
Filmik mojego autorstwa. Mam nadzieję, że się podoba i przepraszamy za opóźnienia z pisaniem. Rozdział jest w trakcie pisania przez Issie jednak musicie cierpliwie czekać, bo jest na co i proszę jeśli to czytasz i obejrzałeś filmik to go skomentuj ! Filmik mi się bardzo podoba, jest wesoły i w ogóle........jak dla mnie jest.......dobry.
Czekam na komy.
Buziaki
Selinka :*
Jeśli to czytasz i obejrzałeś to proszeee skomentuj.
czwartek, 24 kwietnia 2014
SUPRISE ! DZIĘKUJEMY ! 5000 !!!
Tak jak obiecałam przygotowałam dla was naszych czytelników małe co nieco. Obiecałam to jest. Zawsze dotrzymuje obietnic. Kto mnie zna ten wie więc mam dla was trzy rzeczy. I teraz mam nadzieję, że zrewanżujecie się komentarzami. Każdy kto czyta naszego bloga niech nawet anonimowo skomentuje. Dziękujemy za ponad 5000 wyświetleń ! To dla nas wiele znaczy !
1. Filmik zrobiony o Elenie i Belli, Belli i Elenie. Zrobiłam go dość szybko, ale podoba mi się. Nie jest on na podstawie naszego bloga. Przynajmniej nie w całości, ale zawsze. Mi się bardzo podoba. Także i moja jedna z ulubionych piosenek Lovato
2. One shot, który pisałam......dość szybko. Pomysł przyszedł dawno dzięki gifowi z Mallory i Katherine, ale dopiero miałam siłę go spisać i oto jest. Nie nawiązuję do naszego bloga !
Nie mogłam uwierzyć, że mam tam wejść. To jakiś absurd ! Ale on tam może być.........cholera jasna ! I co ja mam teraz zrobić no co ?! Wejść do tego burdelu z dziwkami by poszukać mojego pojebanego braciszka !? Ta starsza siostra się znalazła......pff.....ale nie mogę już patrzeć na to jak ćpa, zabawia się. Zmienił się i to nie do poznania. Dobra raz kozie śmierć. Poprawiłam swoją skórzaną kurtkę i zdecydowanym krokiem weszłam do środka lekko postukując swoimi obcasami. Podparłam się pod boki i zaczęłam rozglądać. Jep.....tak jak myślałam... Całość wyglądała tak jak na filmach z Vegas. Pomieszczenie udekorowane w neonowe światła mające nadać pomieszczeniu '' urok '' . Jakby te dziwki po alkoholu same nie dawały tym idiotom. Zaczęłam szukać mojego brata jednak nic. Przecież tu chodzi. Słyszałam nie raz.
-Ja pierdole......- szepnęłam pod nosem i spojrzałam na parkiet. Znajdowała się na nim jedna rura ciągnąca się od sufitu do podłogi. Nie mogłam uwierzyć, kto przy niej stał. Przecież to Jessica ! Z szeroko otwartymi oczami uszczypnęłam się w ramię. To żart tak ? Zawsze zachowywała się jak dziwka i za taką osobę ją uważaliśmy przez jednorazowe numerki z chłopakami ze szkoły, ale żeby tak na serio ?! Rozejrzałam się ponownie po pomieszczeniu i normalnie czułam jak moje nogi robią się z waty. Nie mogłam uwierzyć, że tam była Bella. W skąpym ciuszku przechadzała się rozdawając drinki. Widać jej było praktycznie cały tyłek spod tej spódniczki. Owszem pokłóciłyśmy się parę lat temu, nie odzywałyśmy się do siebie, ale nadal jest dla mnie ważna. Nie pozwolę jej tu być. Szybkim krokiem podeszłam do niej i szarpnęłam ją za ramię.
-Co ty odpierdalasz ?! - krzyknęłam na nią, patrząc jak przygląda mi się z niedowierzaniem. Jakby nie wierzyła, że tu przed nią stoję.
-Elena ?!
-Jedna i jedyna ! Zabieram Cię stąd....- szarpnęłam ją za ramię w swoją stronę jednak ani drgnęła
-Zostaję..- powiedziała nie patrząc na mnie
-Naprawdę chcesz być dziwką ?! Czy cię pojebało ?! Nie pozwolę Ci !
-Bo !? - krzyknęła
-Bo jesteś dla mnie ważna !
-I właśnie dlatego nie rozmawiałyśmy prawie rok ?! - jej twarz była jak kamień. Nie wyrażała żadnych uczuć.
-I ty mogłaś się odezwać. Nie zwalaj całej winy na mnie. - popchnęłam ją w stronę drzwi - Albo pójdziesz sama albo użyję siły.
-Nie odważysz się. - powiedziała jakby nie pewna swoich słów
-Znasz mnie i wiesz, że się odważę.
-To moja praca ! - próbowała się bronić
-Chrzań ją ! Mogę Ci dać kasę ! Cokolwiek tylko stąd chodźmy w końcu ! - krzyknęłam łapiąc ją za ramiona by przekrzyczeć tą denerwującą muzykę
-Znalazłaś sobie koleżaneczkę ? - usłyszałam jakiś męski zachrypnięty głos obok siebie i jak poczułam jak ktoś kładzie dłoń na moim ramieniu
-A ty nie znalazłeś kolegi ? Idź się czymś zajmij ciulu. - powiedziałam odwracając się do wysokiego szatyna
-Elena to jest........- próbowała mnie powstrzymać Bella jednak byłam zbyt wściekła
-Alfons tak ?! - spojrzałam na niego z ironią - Nadajesz się. - poklepałam go po policzku - Tylko wąsik zapuść to będziesz wyglądał bardziej pedalsko niż teraz. - uśmiechnęłam się złośliwie, kiedy ten złapał mnie mocno za dłoń
-No no masz charakterek. Zobaczymy jaka jesteś w akcji. - uśmiechnął się pod nosem
-Chcesz zobaczyć jaka jestem w akcji ? - zdziwił się na to co powiedziałam i mnie puścił zaintrygowany - To zobaczysz. - podeszłam bliżej do niego uśmiechając się słodko. Przywaliłam mu z całej siły pięścią w policzek po czym z kolana w krocze. Upadł przede mną na kolana i jeszcze raz kopnęłam go tylko mocniej w brzuch tak, że spadł płasko na podłogę. Po chwili jednak zaczął się podnosić. - No ruchy ! - krzyknęłam do Belli i pociagnęłam ją za rękę wyciągając z tego klubu. Była cały czas oszołomiona. Ja także, ale zawsze miałam być twarda. I będę. Otworzyłam drzwi od miejsca pasażera w moim samochodzie i wręcz ją wepchnęłam. Szybko wsiadłam na miejsce kierowcy i odpaliłam samochód. Widziałam jak ciągle patrzała na mnie i na klamkę. Dla pewności zamknęłam od środka wszystkie drzwi.
-Przepraszam....- szepnęła po dłuższej chwili milczenia
-Nie przepraszaj. Po prostu nigdy więcej takich głupot nie rób. - powiedziałam zaciskając zęby by się nie rozpłakać i skręciłam w kolejną uliczkę prowadzącą do mojego mieszkania.
-Dziękuje......- znów powiedziała to tak cicho, że ledwie to usłyszałam
-Za co ?
- Za wszystko. Za to, że tam byłaś. Za to, że nadal jesteś. - jedną ręką złapałam jej i uścisnęłam mocno
-Obiecałam, że zawsze będę. - oddała uścisk i zaparkowałam samochód jednak nie wysiadłam. Oparłam tylko głowę o zagłówek i głęboko westchnęłam. - Przepraszam, że przeze mnie pokłóciłyśmy się o taką głupotę. Jakiś głupi facet zniszczył na długi czas naszą przyjaźń.....- powiedziałam patrząc w dach samochodu
-A właśnie co z Edwardem ? - spytała przekręcając się do mnie twarzą na swoim siedzeniu
-Wyjechał gdzieś. I ja mam to gdzieś. - zaśmiałyśmy się i ściągnęłam swoją bluzę. - Ubierz się. Mam dość wścipskich sąsiadów, a ty jesteś prawie naga. - ze skruszoną miną ubrała to na siebie i zapięła zamek. Bluza nie była za długa, ale w sam raz.... Wysiadłyśmy z samochodu i Bella się oparła o drzwi ze swojej strony.
-Ja nie mam swoich ciuchów. Ani mieszkania nie mam własnego. Nic. - szepnęła, a ja ją mocno przytuliłam do siebie i zaczęłam mówić wciąż się tuląc do mojej przyjaciółki
-Rozmiary mamy właściwie te same. Tylko ty jesteś kościotrup. - prychnęła - Mieszkanie ? Będziemy mieszkać same aż do usranej śmierci. Co ty na taki układ ?
-A jak będziemy miały mężów ? Raczej wątpie by jakiś chciałby dziwkę, ale......ciebie to ..............
-Och cicho bądź. To oni będą musieli się dostosować. Zarobimy sobie i zamieszkamy w willi z basenem - powiedziałam z szerokim uśmiechem stojąc przez nią
-Nadal optymistka....- mruknęła i zaczęłyśmy iść w stronę bloku
-Na wieki. - szepnęłam śmiesznym głosem i obie wybuchłyśmy śmiechem. Weszłyśmy do mojego mieszkania. Bella stała co sekundę przebierając nogami. - Siadaj na kanapie. Zaraz wrócę. - zrobiła co kazałam, a ja szybko poszłam do łazienki i przemyłam twarz zimną wodą. To nie jest sen ? Znów Bella jest moją przyjaciółką ? To możliwe by wszystko wróciło na właściwy tor ? Wzięłam ze sobą płatki kosmetyczne i zmywacz do oczu po czym wróciłam do sypialni.
-Co ty.....? - spytała patrząc na to co trzymam w dłoniach
-Trzeba Ci zmyć ten ohydny makijaż. - wzdrygnęłam się patrząc na jej twarz aż tłusto wyglądającą od tego pudru, czerwone usta i ciemno pomalowane oczy.
-Elena....-jęknęła
-Chce doprowadzić Cię do normalności. - wyjaśniłam i już po paru minutach wszystko starłam z jej buzi - Teraz wyglądasz o niebo lepiej. A teraz......- usiadłam na kanapie obok niej - Powiedz mi czemu akurat tam pracowałaś..
-Nie miałam pieniędzy. Chodziłam na ten kurs do pani Stewart....pamiętasz ? - przytaknęłam - I tam spotkałam Jamesa. Dziwne, że tak łatwo go załatwiłaś. Zwykle jest nieugięty i nie dał by się choć ja sama uwierzyłam wtedy w twoje słowa. Potrzebowałam pieniędzy. Zadłużyłam się już u prawie wszystkich naszych znajomych, a od Ciebie trzymałam się z daleka.....
-I jak na tym wyszłaś ?! - przerwałam jej
-Wiem. Przepraszam. - po jej policzku spłynęła łza
-Nie przepraszaj, skarbie. - przytuliłam ją do siebie i razem zaczęłyśmy płakać
-Kocham Cię, siostrzyczko......- szepnęła zachrypniętym od płaczu głosem
-Ja ciebie też. Cokolwiek by nie było na zawsze będziemy przyjaciółkami................
3. Second one shot. Nie nawiązuje do naszego bloga ! Nawiązuję do troszkę innej historii Przed Świtem cz.1 Pomysł byłby na więcej np. rozdziałów, ale nie chce. Wole napisać one shota niż przeciągać pomysł na cztery rozdziały i wymyślać na czterdzieści ! Oba one shoty nawiązują do przyjaźni Belli i Eleny. Jak mimo różnych miejsc, ludzi, zdarzeń ich przyjaźń jest silna i się nie rozpadła mimo wszystko.
Byłam kompletnie rozkojarzona. Nie wiedziałam co zrobić. Z jednej strony Elena ma Stefana......który się nią zaopiekuję.....z drugiej strony tak cholernie za nią tęsknię. Ona nie wie, że wróciłam wcześniej wraz z Edwardem z miesiąca miodowego, że właśnie we mnie rośnie moje dziecko i Edwarda. Ona nie wie, że jestem w ciąży. Jest moją najlepszą przyjaciółką. Traktuję ją jak siostrę. Chce dla niej tylko szczęścia. Nie chce by kolejna osoba opiekowała się mną i była przy mnie z litości. Nie chce by i ona się martwiła.
-Zadzwoń do niej. - drgnęłam widząc Edwarda w tym samym pomieszczeniu. Nawet nie słyszałam jak wszedł. Usiadł obok mnie i obejmując mnie ramieniem pocałował w czoło, a drugą dłonią pogładził mój brzuch
-Nie. - zaprzeczyłam
-Kiedyś i tak się dowie. Przecież wy nie potraficie bez siebie wytrzymać jednego dnia. Bello mija prawie miesiąc. I ty i Elena jesteście w kiepskim stanie. U ciebie to może przełożyć się to jeszcze na nasze dziecko. - nadal mimo to upierałam się przy własnym zdaniu
-Nie powiem jej . Nie chce by się martwiła.....
-I tak się wystarczająco martwi co się z tobą dzieje. Ma prawo wiedzieć. - podał mi telefon. Trzymałam go tylko jednak martwo w dłoni. Mój ukochany wykręcił jej numer i podał mi telefon. Przystawiłam go sobie do ucha.....jeden sygnał........drugi.......
-Tak ? - usłyszałam ten dobrze znany mi głos Eleny....-Halo ?
-To ja......Bella....- szepnęłam
-Bella ! Jak się cieszę, że dzwonisz ! Co się dzieje ? Czemu nie dzwoniłaś ? Rozumiem, że mogłaś byś zaabsorbowana miesiącem miodowym i spędzaniem z Edwardem w inny sposób wolnego czasu niż zadzwonienie do mnie......- mój ukochany nie mogąc się powstrzymać wybuchł śmiechem - Ale trzeba było do mnie raz zadzwonić chociaż ! - krzyknęła - Wiesz jak ja się martwiłam ?
-Właśnie dlatego nie dzwoniłam. Nie masz o co się martwić.
-Jesteś dla mnie ważna oczywiście, że mam o co . - w moich oczach zaszkliły się łzy utrudniające mi ostrość widzenia.
-Nie mogłam........nie chciałam dzwonić, bo miałam pewien ........kłopot ? - jakby spytałam
-Ty się mnie pytasz ? Jaki to kłopot ? - milczałam - Bells !.........Tęsknie za tobą. - słyszałam, że także płakała
-Ja za tobą też......możesz tu przyjechać ? - spytałam połykając gulę w gardle.
-Jesteś w Forks ?
-Tak.- szepnęłam ścierając łzy z policzków
-Już biegnę. - rzuciła słuchawką.
-Dobrze zrobiłaś. - przytulił mnie do siebie Edward - Kochasz przecież ją jak siostrę.
-Jedyna rodzina jaka mi pozostała. - szepnęłam, a Edward wziął mnie sobie na kolana. Nagle usłyszeliśmy z dołu pisk. Spojrzałam na mojego ukochanego.
-Już przyszła. Wita się z Alice. - przez jego twarz przemknął uśmiech i wstaliśmy
-Gdzie ona jest ?! - usłyszałam jej głos i po chwili otworzyły się drzwi - Bella ! - krzyknęła widząc mnie i od razu mnie przytuliła, a ja odwzajemniłam uścisk - Emm......chwilka.....- odsunęła się ode mnie na parę kroków i przyjrzała mi się, a jej wzrok spoczął na moim brzuchu. - Wy ! - wycelowała w nas palcem, a Edward objął mnie ramieniem w talii - O matko.......- przystawiła sobie dłonie do ust po czym szybko je oderwała - Dlaczego mi nie powiedzieliście ?! - spytała z wielkim uśmiechem na twarzy i przytuliła nas równocześnie do siebie - Tak się cieszę ! - krzyknęła skacząc, ale nie odrywając nas od siebie - A teraz Edward przecz mi stąd. - powiedziała poważnie już bez uśmiechu, aż zaczęłam się bać......jestem jakoś bardziej przewrażliwiona przez tą ciążę
-Elena nie wyjdę.....- zaprzeczył
-Myślisz, że coś jej zrobię ?! Walnęło Cię na ten mały wampirzy móżdżek ?! Przecz ! - pokazała na drzwi. Edward spojrzał na mnie szukając odpowiedzi na co z westchnieniem także pokazałam mu drzwi. Wyszedł cicho i zostawił nas same. Elena miała tak poważną minę, że aż się bałam. Patrzałam ciągle na nią z grymasem zastanawiając się co szykuje. W końcu drgnęła i zaśmiała się.
-Kocham Cię, durniu wiesz ? - przytuliła mnie mocno do siebie - Tęskniłam........
-Ja też nawet nie wiesz jak bardzo. To był dłuuugiii miesiąc. - powiedziałam tuląc się do niej. Jak zawsze wyglądała idealnie. Co nie można było powiedzieć o mnie......
-Właśnie widzę......postaraliście się. - pogłaskała mój brzuch - Za to czemu wyglądasz jak chodzący szkielet ? - spytała z mordem w oczach
-To przez to, że w pewnym sensie rodzę małego wampira....- wytrzeszczyła na mnie oczy
-To nie jest bezpieczne ? - bardziej stwierdziła niż zapytała
-Proszę Cię przestań. Wystarczy, że Edward już się przekonał co do dziecka. - usiadłam na kanapie, a ona obok mnie opierając się bokiem o kanapę.
-Chciał byś je usunęła tak ? - na samo wspomnienie tego co było jeszcze zaledwie tydzień temu aż się wzdrygnęłam - Uznam to za odpowiedz twierdzącą. Oberwie ode mnie. - miała taką śmieszną minę przy tym, że nie mogłam się nie zaśmiać. - Gdybyś nie była w ciąży i nie byłabyś jeszcze bardziej jak szklana laleczka to bym ci przywaliło za to śmianie się ze mnie. - zacisnęłam usta w cienką linię.
-Nadal nie mogę tego zrozumieć. Wszyscy dookoła mnie są wampirami tylko nie ja.
-Jeszcze bycie wampirem ci się znudzi, zobaczysz, a i z pewnością niedługo będziesz jeszcze tym człowiekiem co nie ?......- spojrzała na mój brzuch - Który to miesiąc ? Wygląda na co najmniej piąty...- zastanowiła się..
-Na tyle wygląda, a naprawdę to nie ma prawie miesiąca nawet.
-Chcesz mi powiedzieć, że za niecały miesiąc urodzisz ?! - złapała mnie za ręce
-Mhm.........
-Boże jak ty to znosisz ? - przytuliła mnie - Nie chce mieć dzieci. - szeptała mi do ucha na co się śmiałam
-Będziesz przy mnie ? - spytałam cicho
-Teraz ? To już się mnie nie pozbędziesz. Będę z tobą. Z twoją rodzinką. Z wami wszystkimi. Na wieczność. - przytuliłyśmy się po raz kolejny. Po prostu tego potrzebowałyśmy choć mój brzuch utrudniał sprawę - A i chce być chrzestną........
Podsumowanie :
Pierwszy post został opublikowany - 05.12.2013
Komentarze - 86
Posty - 30
Obserwatorów - 7
Wyświetleń - 5000 ponad :
Polska 4464
Stany Zjednoczone 303
Niemcy 75
Holandia 36
Rosja 24
Kenia 23
Wielka Brytania 20
Turcja 11
Francja 4
Ekwador 2
A wiecie co mnie jeszcze zaskoczyło w statystykach ?
Selinka : No mam nadzieję, że się podoba to co zrobiłam. Mi osobiście najbardziej filmik się podoba, ale chciałabym byście wszystko skomentowali jak wyszło.
Issie i Selinka : Dziękujemy za wszystkie wyświetlenia.
Buziaki
Selinka i Issie :*
1. Filmik zrobiony o Elenie i Belli, Belli i Elenie. Zrobiłam go dość szybko, ale podoba mi się. Nie jest on na podstawie naszego bloga. Przynajmniej nie w całości, ale zawsze. Mi się bardzo podoba. Także i moja jedna z ulubionych piosenek Lovato
2. One shot, który pisałam......dość szybko. Pomysł przyszedł dawno dzięki gifowi z Mallory i Katherine, ale dopiero miałam siłę go spisać i oto jest. Nie nawiązuję do naszego bloga !
Nie mogłam uwierzyć, że mam tam wejść. To jakiś absurd ! Ale on tam może być.........cholera jasna ! I co ja mam teraz zrobić no co ?! Wejść do tego burdelu z dziwkami by poszukać mojego pojebanego braciszka !? Ta starsza siostra się znalazła......pff.....ale nie mogę już patrzeć na to jak ćpa, zabawia się. Zmienił się i to nie do poznania. Dobra raz kozie śmierć. Poprawiłam swoją skórzaną kurtkę i zdecydowanym krokiem weszłam do środka lekko postukując swoimi obcasami. Podparłam się pod boki i zaczęłam rozglądać. Jep.....tak jak myślałam... Całość wyglądała tak jak na filmach z Vegas. Pomieszczenie udekorowane w neonowe światła mające nadać pomieszczeniu '' urok '' . Jakby te dziwki po alkoholu same nie dawały tym idiotom. Zaczęłam szukać mojego brata jednak nic. Przecież tu chodzi. Słyszałam nie raz.-Ja pierdole......- szepnęłam pod nosem i spojrzałam na parkiet. Znajdowała się na nim jedna rura ciągnąca się od sufitu do podłogi. Nie mogłam uwierzyć, kto przy niej stał. Przecież to Jessica ! Z szeroko otwartymi oczami uszczypnęłam się w ramię. To żart tak ? Zawsze zachowywała się jak dziwka i za taką osobę ją uważaliśmy przez jednorazowe numerki z chłopakami ze szkoły, ale żeby tak na serio ?! Rozejrzałam się ponownie po pomieszczeniu i normalnie czułam jak moje nogi robią się z waty. Nie mogłam uwierzyć, że tam była Bella. W skąpym ciuszku przechadzała się rozdawając drinki. Widać jej było praktycznie cały tyłek spod tej spódniczki. Owszem pokłóciłyśmy się parę lat temu, nie odzywałyśmy się do siebie, ale nadal jest dla mnie ważna. Nie pozwolę jej tu być. Szybkim krokiem podeszłam do niej i szarpnęłam ją za ramię.
-Co ty odpierdalasz ?! - krzyknęłam na nią, patrząc jak przygląda mi się z niedowierzaniem. Jakby nie wierzyła, że tu przed nią stoję.
-Elena ?!
-Jedna i jedyna ! Zabieram Cię stąd....- szarpnęłam ją za ramię w swoją stronę jednak ani drgnęła
-Zostaję..- powiedziała nie patrząc na mnie
-Naprawdę chcesz być dziwką ?! Czy cię pojebało ?! Nie pozwolę Ci !
-Bo !? - krzyknęła
-Bo jesteś dla mnie ważna !
-I właśnie dlatego nie rozmawiałyśmy prawie rok ?! - jej twarz była jak kamień. Nie wyrażała żadnych uczuć.
-I ty mogłaś się odezwać. Nie zwalaj całej winy na mnie. - popchnęłam ją w stronę drzwi - Albo pójdziesz sama albo użyję siły.
-Nie odważysz się. - powiedziała jakby nie pewna swoich słów
-Znasz mnie i wiesz, że się odważę.
-To moja praca ! - próbowała się bronić
-Chrzań ją ! Mogę Ci dać kasę ! Cokolwiek tylko stąd chodźmy w końcu ! - krzyknęłam łapiąc ją za ramiona by przekrzyczeć tą denerwującą muzykę
-Znalazłaś sobie koleżaneczkę ? - usłyszałam jakiś męski zachrypnięty głos obok siebie i jak poczułam jak ktoś kładzie dłoń na moim ramieniu
-A ty nie znalazłeś kolegi ? Idź się czymś zajmij ciulu. - powiedziałam odwracając się do wysokiego szatyna
-Elena to jest........- próbowała mnie powstrzymać Bella jednak byłam zbyt wściekła
-Alfons tak ?! - spojrzałam na niego z ironią - Nadajesz się. - poklepałam go po policzku - Tylko wąsik zapuść to będziesz wyglądał bardziej pedalsko niż teraz. - uśmiechnęłam się złośliwie, kiedy ten złapał mnie mocno za dłoń
-No no masz charakterek. Zobaczymy jaka jesteś w akcji. - uśmiechnął się pod nosem
-Chcesz zobaczyć jaka jestem w akcji ? - zdziwił się na to co powiedziałam i mnie puścił zaintrygowany - To zobaczysz. - podeszłam bliżej do niego uśmiechając się słodko. Przywaliłam mu z całej siły pięścią w policzek po czym z kolana w krocze. Upadł przede mną na kolana i jeszcze raz kopnęłam go tylko mocniej w brzuch tak, że spadł płasko na podłogę. Po chwili jednak zaczął się podnosić. - No ruchy ! - krzyknęłam do Belli i pociagnęłam ją za rękę wyciągając z tego klubu. Była cały czas oszołomiona. Ja także, ale zawsze miałam być twarda. I będę. Otworzyłam drzwi od miejsca pasażera w moim samochodzie i wręcz ją wepchnęłam. Szybko wsiadłam na miejsce kierowcy i odpaliłam samochód. Widziałam jak ciągle patrzała na mnie i na klamkę. Dla pewności zamknęłam od środka wszystkie drzwi.
-Przepraszam....- szepnęła po dłuższej chwili milczenia
-Nie przepraszaj. Po prostu nigdy więcej takich głupot nie rób. - powiedziałam zaciskając zęby by się nie rozpłakać i skręciłam w kolejną uliczkę prowadzącą do mojego mieszkania.
-Dziękuje......- znów powiedziała to tak cicho, że ledwie to usłyszałam
-Za co ?
- Za wszystko. Za to, że tam byłaś. Za to, że nadal jesteś. - jedną ręką złapałam jej i uścisnęłam mocno
-Obiecałam, że zawsze będę. - oddała uścisk i zaparkowałam samochód jednak nie wysiadłam. Oparłam tylko głowę o zagłówek i głęboko westchnęłam. - Przepraszam, że przeze mnie pokłóciłyśmy się o taką głupotę. Jakiś głupi facet zniszczył na długi czas naszą przyjaźń.....- powiedziałam patrząc w dach samochodu
-A właśnie co z Edwardem ? - spytała przekręcając się do mnie twarzą na swoim siedzeniu
-Wyjechał gdzieś. I ja mam to gdzieś. - zaśmiałyśmy się i ściągnęłam swoją bluzę. - Ubierz się. Mam dość wścipskich sąsiadów, a ty jesteś prawie naga. - ze skruszoną miną ubrała to na siebie i zapięła zamek. Bluza nie była za długa, ale w sam raz.... Wysiadłyśmy z samochodu i Bella się oparła o drzwi ze swojej strony.
-Ja nie mam swoich ciuchów. Ani mieszkania nie mam własnego. Nic. - szepnęła, a ja ją mocno przytuliłam do siebie i zaczęłam mówić wciąż się tuląc do mojej przyjaciółki
-Rozmiary mamy właściwie te same. Tylko ty jesteś kościotrup. - prychnęła - Mieszkanie ? Będziemy mieszkać same aż do usranej śmierci. Co ty na taki układ ?
-A jak będziemy miały mężów ? Raczej wątpie by jakiś chciałby dziwkę, ale......ciebie to ..............
-Och cicho bądź. To oni będą musieli się dostosować. Zarobimy sobie i zamieszkamy w willi z basenem - powiedziałam z szerokim uśmiechem stojąc przez nią
-Nadal optymistka....- mruknęła i zaczęłyśmy iść w stronę bloku
-Na wieki. - szepnęłam śmiesznym głosem i obie wybuchłyśmy śmiechem. Weszłyśmy do mojego mieszkania. Bella stała co sekundę przebierając nogami. - Siadaj na kanapie. Zaraz wrócę. - zrobiła co kazałam, a ja szybko poszłam do łazienki i przemyłam twarz zimną wodą. To nie jest sen ? Znów Bella jest moją przyjaciółką ? To możliwe by wszystko wróciło na właściwy tor ? Wzięłam ze sobą płatki kosmetyczne i zmywacz do oczu po czym wróciłam do sypialni.
-Co ty.....? - spytała patrząc na to co trzymam w dłoniach
-Trzeba Ci zmyć ten ohydny makijaż. - wzdrygnęłam się patrząc na jej twarz aż tłusto wyglądającą od tego pudru, czerwone usta i ciemno pomalowane oczy.
-Elena....-jęknęła
-Chce doprowadzić Cię do normalności. - wyjaśniłam i już po paru minutach wszystko starłam z jej buzi - Teraz wyglądasz o niebo lepiej. A teraz......- usiadłam na kanapie obok niej - Powiedz mi czemu akurat tam pracowałaś..
-Nie miałam pieniędzy. Chodziłam na ten kurs do pani Stewart....pamiętasz ? - przytaknęłam - I tam spotkałam Jamesa. Dziwne, że tak łatwo go załatwiłaś. Zwykle jest nieugięty i nie dał by się choć ja sama uwierzyłam wtedy w twoje słowa. Potrzebowałam pieniędzy. Zadłużyłam się już u prawie wszystkich naszych znajomych, a od Ciebie trzymałam się z daleka.....
-I jak na tym wyszłaś ?! - przerwałam jej
-Wiem. Przepraszam. - po jej policzku spłynęła łza
-Nie przepraszaj, skarbie. - przytuliłam ją do siebie i razem zaczęłyśmy płakać
-Kocham Cię, siostrzyczko......- szepnęła zachrypniętym od płaczu głosem
-Ja ciebie też. Cokolwiek by nie było na zawsze będziemy przyjaciółkami................
3. Second one shot. Nie nawiązuje do naszego bloga ! Nawiązuję do troszkę innej historii Przed Świtem cz.1 Pomysł byłby na więcej np. rozdziałów, ale nie chce. Wole napisać one shota niż przeciągać pomysł na cztery rozdziały i wymyślać na czterdzieści ! Oba one shoty nawiązują do przyjaźni Belli i Eleny. Jak mimo różnych miejsc, ludzi, zdarzeń ich przyjaźń jest silna i się nie rozpadła mimo wszystko.
-Zadzwoń do niej. - drgnęłam widząc Edwarda w tym samym pomieszczeniu. Nawet nie słyszałam jak wszedł. Usiadł obok mnie i obejmując mnie ramieniem pocałował w czoło, a drugą dłonią pogładził mój brzuch
-Nie. - zaprzeczyłam
-Kiedyś i tak się dowie. Przecież wy nie potraficie bez siebie wytrzymać jednego dnia. Bello mija prawie miesiąc. I ty i Elena jesteście w kiepskim stanie. U ciebie to może przełożyć się to jeszcze na nasze dziecko. - nadal mimo to upierałam się przy własnym zdaniu
-Nie powiem jej . Nie chce by się martwiła.....
-I tak się wystarczająco martwi co się z tobą dzieje. Ma prawo wiedzieć. - podał mi telefon. Trzymałam go tylko jednak martwo w dłoni. Mój ukochany wykręcił jej numer i podał mi telefon. Przystawiłam go sobie do ucha.....jeden sygnał........drugi.......
-Tak ? - usłyszałam ten dobrze znany mi głos Eleny....-Halo ?
-To ja......Bella....- szepnęłam
-Bella ! Jak się cieszę, że dzwonisz ! Co się dzieje ? Czemu nie dzwoniłaś ? Rozumiem, że mogłaś byś zaabsorbowana miesiącem miodowym i spędzaniem z Edwardem w inny sposób wolnego czasu niż zadzwonienie do mnie......- mój ukochany nie mogąc się powstrzymać wybuchł śmiechem - Ale trzeba było do mnie raz zadzwonić chociaż ! - krzyknęła - Wiesz jak ja się martwiłam ?
-Właśnie dlatego nie dzwoniłam. Nie masz o co się martwić.
-Jesteś dla mnie ważna oczywiście, że mam o co . - w moich oczach zaszkliły się łzy utrudniające mi ostrość widzenia.
-Nie mogłam........nie chciałam dzwonić, bo miałam pewien ........kłopot ? - jakby spytałam
-Ty się mnie pytasz ? Jaki to kłopot ? - milczałam - Bells !.........Tęsknie za tobą. - słyszałam, że także płakała
-Ja za tobą też......możesz tu przyjechać ? - spytałam połykając gulę w gardle.
-Jesteś w Forks ?
-Tak.- szepnęłam ścierając łzy z policzków
-Już biegnę. - rzuciła słuchawką.
-Dobrze zrobiłaś. - przytulił mnie do siebie Edward - Kochasz przecież ją jak siostrę.
-Jedyna rodzina jaka mi pozostała. - szepnęłam, a Edward wziął mnie sobie na kolana. Nagle usłyszeliśmy z dołu pisk. Spojrzałam na mojego ukochanego.
-Już przyszła. Wita się z Alice. - przez jego twarz przemknął uśmiech i wstaliśmy
-Gdzie ona jest ?! - usłyszałam jej głos i po chwili otworzyły się drzwi - Bella ! - krzyknęła widząc mnie i od razu mnie przytuliła, a ja odwzajemniłam uścisk - Emm......chwilka.....- odsunęła się ode mnie na parę kroków i przyjrzała mi się, a jej wzrok spoczął na moim brzuchu. - Wy ! - wycelowała w nas palcem, a Edward objął mnie ramieniem w talii - O matko.......- przystawiła sobie dłonie do ust po czym szybko je oderwała - Dlaczego mi nie powiedzieliście ?! - spytała z wielkim uśmiechem na twarzy i przytuliła nas równocześnie do siebie - Tak się cieszę ! - krzyknęła skacząc, ale nie odrywając nas od siebie - A teraz Edward przecz mi stąd. - powiedziała poważnie już bez uśmiechu, aż zaczęłam się bać......jestem jakoś bardziej przewrażliwiona przez tą ciążę
-Elena nie wyjdę.....- zaprzeczył
-Myślisz, że coś jej zrobię ?! Walnęło Cię na ten mały wampirzy móżdżek ?! Przecz ! - pokazała na drzwi. Edward spojrzał na mnie szukając odpowiedzi na co z westchnieniem także pokazałam mu drzwi. Wyszedł cicho i zostawił nas same. Elena miała tak poważną minę, że aż się bałam. Patrzałam ciągle na nią z grymasem zastanawiając się co szykuje. W końcu drgnęła i zaśmiała się.
-Kocham Cię, durniu wiesz ? - przytuliła mnie mocno do siebie - Tęskniłam........
-Ja też nawet nie wiesz jak bardzo. To był dłuuugiii miesiąc. - powiedziałam tuląc się do niej. Jak zawsze wyglądała idealnie. Co nie można było powiedzieć o mnie......
-Właśnie widzę......postaraliście się. - pogłaskała mój brzuch - Za to czemu wyglądasz jak chodzący szkielet ? - spytała z mordem w oczach
-To przez to, że w pewnym sensie rodzę małego wampira....- wytrzeszczyła na mnie oczy
-To nie jest bezpieczne ? - bardziej stwierdziła niż zapytała
-Proszę Cię przestań. Wystarczy, że Edward już się przekonał co do dziecka. - usiadłam na kanapie, a ona obok mnie opierając się bokiem o kanapę.
-Chciał byś je usunęła tak ? - na samo wspomnienie tego co było jeszcze zaledwie tydzień temu aż się wzdrygnęłam - Uznam to za odpowiedz twierdzącą. Oberwie ode mnie. - miała taką śmieszną minę przy tym, że nie mogłam się nie zaśmiać. - Gdybyś nie była w ciąży i nie byłabyś jeszcze bardziej jak szklana laleczka to bym ci przywaliło za to śmianie się ze mnie. - zacisnęłam usta w cienką linię.
-Nadal nie mogę tego zrozumieć. Wszyscy dookoła mnie są wampirami tylko nie ja.
-Jeszcze bycie wampirem ci się znudzi, zobaczysz, a i z pewnością niedługo będziesz jeszcze tym człowiekiem co nie ?......- spojrzała na mój brzuch - Który to miesiąc ? Wygląda na co najmniej piąty...- zastanowiła się..
-Na tyle wygląda, a naprawdę to nie ma prawie miesiąca nawet.
-Chcesz mi powiedzieć, że za niecały miesiąc urodzisz ?! - złapała mnie za ręce
-Mhm.........
-Boże jak ty to znosisz ? - przytuliła mnie - Nie chce mieć dzieci. - szeptała mi do ucha na co się śmiałam
-Będziesz przy mnie ? - spytałam cicho
-Teraz ? To już się mnie nie pozbędziesz. Będę z tobą. Z twoją rodzinką. Z wami wszystkimi. Na wieczność. - przytuliłyśmy się po raz kolejny. Po prostu tego potrzebowałyśmy choć mój brzuch utrudniał sprawę - A i chce być chrzestną........
Podsumowanie :
Pierwszy post został opublikowany - 05.12.2013
Komentarze - 86
Posty - 30
Obserwatorów - 7
Wyświetleń - 5000 ponad :
Polska 4464
Stany Zjednoczone 303
Niemcy 75
Holandia 36
Rosja 24
Kenia 23
Wielka Brytania 20
Turcja 11
Francja 4
Ekwador 2
A wiecie co mnie jeszcze zaskoczyło w statystykach ?
Wyszukiwane słowa kluczowe :
- http://the-immortal-friends-bella-and-elena.blogspot.com/
- blog rozdzial wbil jej sztrzykawke w
- nie można rozwiązać za kogoś jego problemów, ale można z nim usiąść i dzielić ciężar jego bólu, tym samym go zmniejszając
- bella friends
- elena i edward blog
- elena umiera blog
- szalona bella swan
Selinka : No mam nadzieję, że się podoba to co zrobiłam. Mi osobiście najbardziej filmik się podoba, ale chciałabym byście wszystko skomentowali jak wyszło.
Issie i Selinka : Dziękujemy za wszystkie wyświetlenia.
Buziaki
Selinka i Issie :*
wtorek, 22 kwietnia 2014
Rozdział dziewiętnasty
Cierpienie jest nieodłączną częścią życia.
Jeśli cierpisz to wciąż żyjesz.
Pogódź się z tym .
Perspektywa Eleny
Mimo, że byłam wściekła nie mogłam tak do cholery tego zostawić. Przecież ja ją kocham jak siostrę ! Tak nie może być bym ją zostawiła teraz. Stefan jeszcze spał. Wyplątałam się jakoś z jego objęć i napisałam mu kartkę, że wyszłam bla bla bla by się nie martwił. Postanowiłam się spokojnie przejść. Muszę to przemyśleć. Niezbyt potrafiłam się przyzwyczaić do tego zawsze zatłoczonego miasta. Potrzebowałam w tej chwili ciszy i spokoju, a tu nie dało się jej zaznać. Zaczęłam skręcać na obrzeże miasta. Niby było tam niebezpiecznie, ale miałam to akurat teraz gdzieś. Założyłam na głowę kaptur od mojej bluzy i weszłam do jakiegoś małego sklepu. Było coś około 4 nad ranem jednak to miasto nigdy nie śpi. Są w tym minusy i plusy. Kupiłam papierosy i zapalniczkę i wyszłam stamtąd. Skoro tylu osobom to pomaga. Też mojemu braciszkowi.........ta genialne myślenie. Nie ma co. Wyjęłam jednego papierosa i odpaliłam go wsadzając sobie do ust. Zaciągnęłam się i od razu fala duszności ogarnęła moje płuca. Wyjęłam papierosa i przystając zaczęłam kaszleć.
-Kurwa...- szepnęłam ze łzami w oczach od dymu. Dopiero po którymś razie przynosiło to ulgę. Paliłam wcześniej tylko jeden jedyny raz. Zaczęłam iść w stronę tak dobrze znanego mi mostu. Złapałam się wielkiej metalowej belki i powoli zeszłam na dół po trawie z górki. Usiadłam na samej krawędzi mostu z jeziorem na kamieniach. Podkurczyłam nogi pod brodę i objęłam je ramionami. Ile to jeszcze będzie trwać ? Wiem, że nie mogę jej zostawiać, ale ...........nie tylko jej jest ciężko. Rozumiem co ona przechodzi.......albo tylko próbuję zrozumieć. Przecież przez te........około 4 laty ja nic nie wiedziałam, że tyle się złego z nią dzieje. W Forks. Tej niby spokojnej, miłej miejscowości. Jak daleko odbiega to od rzeczywistości. Jestem jej potrzebna. Przynajmniej tak myślę. A może ja jej tylko szkodzę ? Przecież nawet jak jest ze mną to najlepiej nie jest. To już nie jest to samo, ale wole usłyszeć najgorszą prawdę z jej ust jaka to jestem beznadziejna niż najgorsze kłamstwo, że wszystko jest w porządku.Cokolwiek by nie było wiem jak jest naprawdę. Po tylu latach przyjaźni ja po prostu to widzę już. Teraz to już sama nie wiem czy wyjazd był dobrym pomysłem. Owszem z pewnością jest choć trochę lepiej niż było, ale to za mało. Wyrzuciłam gdzieś w bok peta i ukryłam twarz w dłoniach. Muszę jej pomóc. To najważniejsze. Jesteśmy przyjaciółkami przecież. Nie bądź idiotką Cullen. Potrząsnęłam głową i wstałam otrzepując ciuchy. Nie użalaj się nad sobą. Nie bądź idiotką. Weszłam na górę po dość stromej górce, kiedy się zachwiałam i sturlałam na sam dół aż spadłam do jeziora. Ledwo co otworzyłam oczy i zobaczyłam coś w wodzie. Coś do mnie płynęło. Mimo to, że byłam zaledwie metr od brzegu było tu strasznie daleko. Zaczęłam płynąć szybko do tyłu, kiedy o coś uderzyłam. Zaczęłam tracić widoczność. Kręciło mi się w głowie i powoli brakowało mi tchu. Na marne próbowałam wypłynąć. Powoli zaczęłam opadać na samo dno........
Jedyna nadzieja wciąż iskrzy wewnątrz mnie.
Nie dam jej zniknąć z moich oczu.
Nie dam jej się wypalić.
Perspektywa Belli
Bałam się. Cholernie się bałam. Siedziałam teraz w salonie w mieszkaniu Damona. Poszedł on do kuchni dzięki czemu mogłam rozejrzeć się po wnętrzu. Było tu dość jasno, pełno kolorów. W ogóle to do niego nie pasowało. Zadrżałam, kiedy wszedł do salonu z jakimiś kubkami.
-Spokojnie.....- powiedział cicho i położył przede mną kubek z jak dobrze zobaczyłam herbatą
-Nie chce.- powiedziałam ledwo słyszalnie. Bałam się go. Mimo, że to wtedy był niby tylko jego brat to i tak. Przecież są identyczni, a do tego bądź co bądź on jest mężczyzną . Zawsze może mi coś zrobić. Jest silniejszy. Westchnął tylko na moją odpowiedz i usiadł na przeciwko mnie.
-Przyjaźnicie się z Eleną tak ? - spojrzałam na niego nie wiedząc co odpowiedzieć. Niby tak, ale może ma mnie już dość ? Przecież zasługuje na normalną przyjaciółkę bez takich niby problemów. Jestem dla niej tylko ciężarem, ale jednak się przyjaźnimy. To ona z nas dwóch jest tą silną...........
-Tak. - powiedziałam krótko przytakując głową
-Elena wie, że ty......? - wskazał na moją dłoń. Chodziło mu o blizny........
-Tak. Wie.
-Akceptuję to ?
-Nie wiem, ale powstrzymuje mnie i nie podoba jej się to .
-Dziwne by było, gdyby jej się podobało. Ona wie wszystko o Tobie ? - zastanowiłam się
-Nie wiem. - powiedziałam szczerze
-A ty o niej ?
-Do czego zmierzają te pytania ?! - spytałam już trochę wkurzona
-Chce po prostu Cię lepiej poznać........no i Elenę......
-To z nią pogadaj ! A nie ze mną ! Nie chce gadać ! Chce wrócić do domu........- powiedziałam już spokojnie z opuszczoną głową
-Powiedz mi co się takiego stało, że to robisz......- czułam się jak na jakieś zjebanej terapii. Nie miałam ochoty gadać. Chciałam zobaczyć Elenę. Może się na mnie obraziła ? Może nie chce mnie już znać ? Coraz częściej ona płaczę.......przeze mnie......a kiedyś by widzieć u niej łzy trzeba było naprawdę wiele......ona nigdy tak łatwo nie płakała. Jak ja. Nagle rozdzwonił się telefon Damona.
-Halo ?.......Tak jest tu......Nie wiem czy ona chce z tobą gadać teraz......- nie rozumiałam o kogo chodzi......- Dobra masz ją...- podał mi telefon
-O co chodzi ?
-To Stefan. -wzięłam telefon od niego i przystawiłam sobie do ucha
-Bella ?!
-Tak ? - spytałam cichutko. Był strasznie zdenerwowany.
-Jesteś u Damona ?
-Tak. Jestem u niego.
-Dobra nie ważne. Zaraz tam będę.Musimy jechać do szpitala.
-Ale ze mną wszystko jest dobrze ! - niemal krzyknełam na jego nadopiekuńczość. Przecież nic mi nie jest. Właściwie. Miało się stać, ale przecież żyję ! I to chyba boli najbardziej.......
-Może z tobą nie Issie, ale z Eleną.....
------------------------------------------------------------------------
Selinka : I'm back ! Yeah ! No to wróciłam nareszcie i mam nadzieję, że się rozdział podoba. Wena wróciła, a że w naszych rozdziałach zawsze się coś dzieje to i w tym tak musiało być. Mam nadzieję, że się podoba w każdym razie.......mi tak sobie, ale opinia należy do was. Ostatnio rozpala mnie pozytywna energia.....czy jak to tam się mówi więc musiałam tu coś napisać ! No w końcu to mój blog z moją siostrzyczką ! No i dzięki niej go napisałam. Naprawdę rozmowy z tobą kochana są bardzo inspirujące......pozytywnie oczywiście....od razu zaczęłam pisać i wyszło mi no o to ! A no i dziękujemy za wyświetlenia, których jest już prawie 5000 ! No ja nawaliłam już raz, ale jednak zaglądacie więc chyba nie jest tak źle nie ? Myślę, że na te 5000 to przygotuje jakąś małą niespodziankę......zobaczycie ! Za to, że tak zawaliłam i Issie pisała. Oczywiście jej rozdział był świetny jak zawsze moim zdaniem, ale muszę wam się jakoś zrewanżować. Mam nadzieję, że się spodoba. Teraz małe reklamy. Mam nadzieję, że mogę i Issie mnie za to nie zabije ha ha
No to po pierwsze założyłam nowego bloga także z Bellą i Eleną...na podstawie trochę Programu Ochrony Księżniczek......dedykowany dla mojej siostrzyczki.
http://princess-elena-bella.blogspot.com/
I zapraszam do mojej podstrony o moich blogach i zwiastowni, gdzie możecie zamawiać zwiastuny bądź filmiki jak kto woli........
http://selinkaheartmydreams.blogspot.com/
Czekamy na komy i dziękujemy za poprzednie oraz wyświetlenia.
Buziaki
Selinka :*
Issie : Cudowny jak zawsze. Teraz to ja nwm kiedy napisze mimo, że mam pomysł. Rozdziałek zajebisty i również dziękuje za komy
I wyświetlenia. Mój nie wyjdze tak cudnie, ale dam z siebie wszystko. Tylko muszę do końca wyzdrowieć, bo aktualnie nie mam siły na żadnego bloga pisać. Buziaki:*
Jeśli cierpisz to wciąż żyjesz.
Pogódź się z tym .
Perspektywa Eleny
Mimo, że byłam wściekła nie mogłam tak do cholery tego zostawić. Przecież ja ją kocham jak siostrę ! Tak nie może być bym ją zostawiła teraz. Stefan jeszcze spał. Wyplątałam się jakoś z jego objęć i napisałam mu kartkę, że wyszłam bla bla bla by się nie martwił. Postanowiłam się spokojnie przejść. Muszę to przemyśleć. Niezbyt potrafiłam się przyzwyczaić do tego zawsze zatłoczonego miasta. Potrzebowałam w tej chwili ciszy i spokoju, a tu nie dało się jej zaznać. Zaczęłam skręcać na obrzeże miasta. Niby było tam niebezpiecznie, ale miałam to akurat teraz gdzieś. Założyłam na głowę kaptur od mojej bluzy i weszłam do jakiegoś małego sklepu. Było coś około 4 nad ranem jednak to miasto nigdy nie śpi. Są w tym minusy i plusy. Kupiłam papierosy i zapalniczkę i wyszłam stamtąd. Skoro tylu osobom to pomaga. Też mojemu braciszkowi.........ta genialne myślenie. Nie ma co. Wyjęłam jednego papierosa i odpaliłam go wsadzając sobie do ust. Zaciągnęłam się i od razu fala duszności ogarnęła moje płuca. Wyjęłam papierosa i przystając zaczęłam kaszleć.
-Kurwa...- szepnęłam ze łzami w oczach od dymu. Dopiero po którymś razie przynosiło to ulgę. Paliłam wcześniej tylko jeden jedyny raz. Zaczęłam iść w stronę tak dobrze znanego mi mostu. Złapałam się wielkiej metalowej belki i powoli zeszłam na dół po trawie z górki. Usiadłam na samej krawędzi mostu z jeziorem na kamieniach. Podkurczyłam nogi pod brodę i objęłam je ramionami. Ile to jeszcze będzie trwać ? Wiem, że nie mogę jej zostawiać, ale ...........nie tylko jej jest ciężko. Rozumiem co ona przechodzi.......albo tylko próbuję zrozumieć. Przecież przez te........około 4 laty ja nic nie wiedziałam, że tyle się złego z nią dzieje. W Forks. Tej niby spokojnej, miłej miejscowości. Jak daleko odbiega to od rzeczywistości. Jestem jej potrzebna. Przynajmniej tak myślę. A może ja jej tylko szkodzę ? Przecież nawet jak jest ze mną to najlepiej nie jest. To już nie jest to samo, ale wole usłyszeć najgorszą prawdę z jej ust jaka to jestem beznadziejna niż najgorsze kłamstwo, że wszystko jest w porządku.Cokolwiek by nie było wiem jak jest naprawdę. Po tylu latach przyjaźni ja po prostu to widzę już. Teraz to już sama nie wiem czy wyjazd był dobrym pomysłem. Owszem z pewnością jest choć trochę lepiej niż było, ale to za mało. Wyrzuciłam gdzieś w bok peta i ukryłam twarz w dłoniach. Muszę jej pomóc. To najważniejsze. Jesteśmy przyjaciółkami przecież. Nie bądź idiotką Cullen. Potrząsnęłam głową i wstałam otrzepując ciuchy. Nie użalaj się nad sobą. Nie bądź idiotką. Weszłam na górę po dość stromej górce, kiedy się zachwiałam i sturlałam na sam dół aż spadłam do jeziora. Ledwo co otworzyłam oczy i zobaczyłam coś w wodzie. Coś do mnie płynęło. Mimo to, że byłam zaledwie metr od brzegu było tu strasznie daleko. Zaczęłam płynąć szybko do tyłu, kiedy o coś uderzyłam. Zaczęłam tracić widoczność. Kręciło mi się w głowie i powoli brakowało mi tchu. Na marne próbowałam wypłynąć. Powoli zaczęłam opadać na samo dno........
Jedyna nadzieja wciąż iskrzy wewnątrz mnie.
Nie dam jej zniknąć z moich oczu.
Nie dam jej się wypalić.
Perspektywa Belli
Bałam się. Cholernie się bałam. Siedziałam teraz w salonie w mieszkaniu Damona. Poszedł on do kuchni dzięki czemu mogłam rozejrzeć się po wnętrzu. Było tu dość jasno, pełno kolorów. W ogóle to do niego nie pasowało. Zadrżałam, kiedy wszedł do salonu z jakimiś kubkami.
-Spokojnie.....- powiedział cicho i położył przede mną kubek z jak dobrze zobaczyłam herbatą
-Nie chce.- powiedziałam ledwo słyszalnie. Bałam się go. Mimo, że to wtedy był niby tylko jego brat to i tak. Przecież są identyczni, a do tego bądź co bądź on jest mężczyzną . Zawsze może mi coś zrobić. Jest silniejszy. Westchnął tylko na moją odpowiedz i usiadł na przeciwko mnie.
-Przyjaźnicie się z Eleną tak ? - spojrzałam na niego nie wiedząc co odpowiedzieć. Niby tak, ale może ma mnie już dość ? Przecież zasługuje na normalną przyjaciółkę bez takich niby problemów. Jestem dla niej tylko ciężarem, ale jednak się przyjaźnimy. To ona z nas dwóch jest tą silną...........
-Tak. - powiedziałam krótko przytakując głową
-Elena wie, że ty......? - wskazał na moją dłoń. Chodziło mu o blizny........
-Tak. Wie.
-Akceptuję to ?
-Nie wiem, ale powstrzymuje mnie i nie podoba jej się to .
-Dziwne by było, gdyby jej się podobało. Ona wie wszystko o Tobie ? - zastanowiłam się
-Nie wiem. - powiedziałam szczerze
-A ty o niej ?
-Do czego zmierzają te pytania ?! - spytałam już trochę wkurzona
-Chce po prostu Cię lepiej poznać........no i Elenę......
-To z nią pogadaj ! A nie ze mną ! Nie chce gadać ! Chce wrócić do domu........- powiedziałam już spokojnie z opuszczoną głową
-Powiedz mi co się takiego stało, że to robisz......- czułam się jak na jakieś zjebanej terapii. Nie miałam ochoty gadać. Chciałam zobaczyć Elenę. Może się na mnie obraziła ? Może nie chce mnie już znać ? Coraz częściej ona płaczę.......przeze mnie......a kiedyś by widzieć u niej łzy trzeba było naprawdę wiele......ona nigdy tak łatwo nie płakała. Jak ja. Nagle rozdzwonił się telefon Damona.
-Halo ?.......Tak jest tu......Nie wiem czy ona chce z tobą gadać teraz......- nie rozumiałam o kogo chodzi......- Dobra masz ją...- podał mi telefon
-O co chodzi ?
-To Stefan. -wzięłam telefon od niego i przystawiłam sobie do ucha
-Bella ?!
-Tak ? - spytałam cichutko. Był strasznie zdenerwowany.
-Jesteś u Damona ?
-Tak. Jestem u niego.
-Dobra nie ważne. Zaraz tam będę.Musimy jechać do szpitala.
-Ale ze mną wszystko jest dobrze ! - niemal krzyknełam na jego nadopiekuńczość. Przecież nic mi nie jest. Właściwie. Miało się stać, ale przecież żyję ! I to chyba boli najbardziej.......
-Może z tobą nie Issie, ale z Eleną.....
------------------------------------------------------------------------
![]() |
| Obrazek zrobiony przez Issie . Śliczny prawda ? |
Selinka : I'm back ! Yeah ! No to wróciłam nareszcie i mam nadzieję, że się rozdział podoba. Wena wróciła, a że w naszych rozdziałach zawsze się coś dzieje to i w tym tak musiało być. Mam nadzieję, że się podoba w każdym razie.......mi tak sobie, ale opinia należy do was. Ostatnio rozpala mnie pozytywna energia.....czy jak to tam się mówi więc musiałam tu coś napisać ! No w końcu to mój blog z moją siostrzyczką ! No i dzięki niej go napisałam. Naprawdę rozmowy z tobą kochana są bardzo inspirujące......pozytywnie oczywiście....od razu zaczęłam pisać i wyszło mi no o to ! A no i dziękujemy za wyświetlenia, których jest już prawie 5000 ! No ja nawaliłam już raz, ale jednak zaglądacie więc chyba nie jest tak źle nie ? Myślę, że na te 5000 to przygotuje jakąś małą niespodziankę......zobaczycie ! Za to, że tak zawaliłam i Issie pisała. Oczywiście jej rozdział był świetny jak zawsze moim zdaniem, ale muszę wam się jakoś zrewanżować. Mam nadzieję, że się spodoba. Teraz małe reklamy. Mam nadzieję, że mogę i Issie mnie za to nie zabije ha ha
No to po pierwsze założyłam nowego bloga także z Bellą i Eleną...na podstawie trochę Programu Ochrony Księżniczek......dedykowany dla mojej siostrzyczki.
http://princess-elena-bella.blogspot.com/
I zapraszam do mojej podstrony o moich blogach i zwiastowni, gdzie możecie zamawiać zwiastuny bądź filmiki jak kto woli........
http://selinkaheartmydreams.blogspot.com/
Czekamy na komy i dziękujemy za poprzednie oraz wyświetlenia.
Buziaki
Selinka :*
Issie : Cudowny jak zawsze. Teraz to ja nwm kiedy napisze mimo, że mam pomysł. Rozdziałek zajebisty i również dziękuje za komy
I wyświetlenia. Mój nie wyjdze tak cudnie, ale dam z siebie wszystko. Tylko muszę do końca wyzdrowieć, bo aktualnie nie mam siły na żadnego bloga pisać. Buziaki:*
Subskrybuj:
Posty (Atom)







